Tanie mieszkanie
Mieszkanie z TBS > Adaptacja z zabezpieczeniem


Adaptacja z zabezpieczeniem

Moda na adaptację strychów już minęła, choć nadal część osób chce je zamienić na mieszkania. Z tego chociażby powodu, że adaptacja kosztuje mniej, niż kupno nowego mieszkania.

Dawniej wystarczyło zwrócić się do Administracji Domów Mieszkalnych, dziś po utworzeniu wspólnot mieszkaniowych, do zarządców lub zarządów tych wspólnot.

- Bardzo ważnym jest, by podczas takiego spotkania był obecny notariusz - radzi Katarzyna Stankiewicz z działu eksploatacji Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie. - Zdarza się bowiem, że wspólnota po czasie wycofuje się ze swoich obietnic, a ten, kto już zainwestował w strych, traci na tym. Notariusz jest gwarancją, że obie strony, kupujący strych i wspólnota, umów dotrzymają.

Umowa jest ważna, gdyż na początku kupujący umawia się ze wspólnotą, że kupi w przyszłości strych. Nim to jednak uczyni, musi uzyskać pozwolenie na budowę z urzędu miejskiego, a po jej ukończeniu zaświadczenie o samodzielności lokalu. Dopiero po tym podpisywany jest akt sprzedaży.

- Zdarza się, że wspólnota obiecuje sprzedaż, a po zakończeniu budowy Kowalski dowiaduje się, że zmieniła zdanie - mówi Sławomir Ledziński z Biura Nieruchomości Kompleks. - Nie chce sprzedać zaadaptowanego już strychu, gdyż doszła do wniosku, ze bardzieej opłaca się jej wynaujmować te powierzchnię. Wbrew pozorom, to wcale nie rzadki przypadek.

Zarządcy nieruchomości twierdzą, że bywa i tak, iż inwestor obiecuje adaptować strych, a później nic nie robi, traktując te pomieszczenie, jako magazyn. Przed takimi przypadkami wspólnoty bronią się umowami, w którym określany jest termin zakończenia adaptacji. Z drugiej strony inwestorzy bronią przed niesolidnymi wspólnotami umowami, w których te gwarantują możłiwość podłaczenia się nowej instalacji pod już istniejące. Zdarza się bowiem, że lokatorzy odmawiają współpracy i adaptujący strych muszą ją ciągnąć od parteru lub piwnic, co znacznie podraża koszty

Tanie mieszkanie